Nie mogę
zasnąć. Może to jest właśnie ten moment, w którym się wieszam?
Od tych
słów mogłabym zacząć swoją książkę, gdyby nie to, że nie jestem w stanie
stworzyć niczego dłuższego, niż strona A4.
Mogłabym,
więc napisać wiersz, gdyby nie to, że zwyczajnie nie potrafię.
Właściwie,
gdybym była zdolna, byłabym w stanie stworzyć z tego milion innych rzeczy.
A tak
pozostaje mi jedynie powtarzać wciąż „W
piękny ranek majowy smukła amazonka, siedząc na wspaniałej kasztance, jechała
kwitnącymi alejami Lasku Bolońskiego”.
Jak to jest, jak to się dzieje, że Twoje myśli są tak blisko moich, czytam i czuję dokładnie to samo. Ostatnio bazgrolę, wszędzie gdzie tylko mogę, zapisane skrawki myśli w krzyżówkach, gazetach pomiędzy słowami i zdjęciami, na telefonie, biletach, palcach. Wypluwam z siebie najgłębsze i najskrytsze uczucia, jakbym odnajdywała siebie samą na nowo. Nie zdajesz sobie nawet sprawy z tego, jak mocno to boli i dołuje.
OdpowiedzUsuń