Relacje osobowe we "Wściekłości i wrzasku" Williama Faulknera
Zachodzi tu oczywisty związek, mianowicie, Szanowny Panie Doktorze, zarówno do książki jak i do mojego życia nie ma opracowania. Pan sobie wyobrazi, w żadnej bibliotece nie wypożyczają opracowań żyć. I ja wchodzę i mówię, że chcę, a oni że nie, no ja pytam dlaczego, a oni że to zbiory zamknięte, no to ja mówię im, że chyba mam prawo zobaczyć opracowanie MOJEGO życia, no to oni popadli w jakąś konsternację, jakieś zamyślenie wyszli i po chwili wrócili i powiedzieli, że zbiory zamknięte są dostępne tylko przy okazaniu pozwolenia od dyrektora instytutu. A ja go przecież nie mam.
Ale to nie jedyne podobieństwo. Jeśli Pan myśli, że rodzina Campsonów jest dziwna to się Pan grubo myli. To nic że Benji jest niepełnosprawny- ja jestem niepełnosprawna uczuciowo, to nic że Quentin się puszcza- ja to robię wyrachowanie, to nic że Jason nienawidzi wszystkich- ja nienawidzę siebie, to nic że Quentin się zabił- ja umieram co najmniej dwa razy w tygodniu. A oni mają Dilsey, która jest jedynym normalnym ogniwem łańcucha trzymającym to wszystko. Pilnuje, żeby nie rozpieprzyło się to w drobny mak. W moim życiu nie ma Dilsey. Nie ma nic co by ją choćby przypominało.
Jak wyglądają relacje osobowe w moim życiu, że niby są takie dziwne? Już mówię.
Pan sobie wyobrazi, że pomimo tego jak bardzo złym jestem człowiekiem jest parę osób, które mnie kochają. Co dziwne im bardziej mnie kochają tym bardziej ja pałam nienawiścią do samej siebie. Choć przecież pragnę tej miłości. Idąc tym tokiem wychodzi, że pragnę nienawidzić. Ale jakże cienka jest linia pomiędzy miłością a nienawiścią. Są dni gdy patrząc im w oczy marzę, żeby wyciągnęli nóż i zadali mi śmiertelny cios. Są dni kiedy marzę, żeby odwrócili się ode mnie bo przecież na nich nie zasługuję. A są dni kiedy marzę by zwyczajnie byli przy mnie i osłaniali mnie swoimi ramionami. Przed czym? No przecież nie przed światem. Przede mną samą. Świat nie ma tak destrukcyjnej mocy jak ja. Myślę, że gdybym się postarała mogłabym spowodować jego zagładę.
Co jeszcze z tymi relacjami? Nie potrafię zbudować normalnej relacji damsko-męskiej. We "Wściekłości i wrzasku" było co najmniej kilka takich relacji. Nawet były to związki.I nie to, że jestem za młoda bo przecież u Campsonów znacznie młodsi potrafili zbudować związek. No dobra, jest, że Caddy porzuciła swoje dziecko, ale przynajmniej potrafiła spróbować je zrobić. Ja nawet nie próbuję. Nie próbuję niczego. Za bardzo jestem sparaliżowana strachem żeby coś. W gruncie rzeczy to osoby w książce Faulknera były odważne. Nawet jeśli były czarne.
I ogólnie to dostrzegam jeszcze jedno ścisłe podobieństwo między książką a moim życiem.
Książka mi się bardzo nie podobała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz